czwartek, 25 lutego 2016

Kropek i złota kość cz1

O to pierwsza część opowiada ,,Kropek i złota kość".

W pewnym miejscu na ulicach miasta, żył raz sobie pies o imieniu Kropek, Kropek był dalmatyńczykiem, czyli białym psem w czarne kropki, lubił swoje miasto a swój dom zrobił sobie w szałasie w niedaleko położonym od miasta lesie. Pewnego dnia poszedł do parku by spotkać się z jego kolegą wilczurem Maxem. Dowiedział się od niego że koty Mruczek i Puszek czyli biały i brązowy kot, odkryli złotą kość! Niestety pilnują jej groźne psy z ostrymi zębami i pazurami, Na dodatek są szybkie i silne..
Kropek zapytał go jeszcze gdzie ukrywa się złota kość a Max odpowiedział że za starą fontanną obok lasu, poszli więc tam i nie zobaczyli żadnych psów ani złotej kości tylko te same stare ruiny co kiedyś.
Wrócili więc do Puszka i Mruczka w ramach wyjaśnień a oni odpowiedzieli że kość ukryta jest w ruinach a nie leży luzem na polanie.Puszek i Mruczek poszli więc z psami i pomogli im wejść na stare ruiny bo jak widać było to dla nich trudne. Nagle jednak udało im się zobaczyć z góry te okropne psy pilnujące wejścia, były to rottweilery. Kropek wrócił się z powrotem na polane i podkopał się przez mur pilnowany przez psy, gdy chciał wykopać wyjście było mu ciężko ponieważ musiał znaleźć takie miejsce, gdzie nie będzie podłogi z kamienia bo przez podłogę z kamienia kropek by się nie przekopał. Gdy już znalazł takie miejsce przekopał się i zobaczył piękną złocistą kość, wziął ją w zęby i szybko wrócił do swego wykopanego tunelu. Max ucieszył się widząc Kropka ze złotą kością.
Gdy wracali do domu Kropek upuścił kość staną na nią i przewrócił się, gdy wstał zobaczył że kość pękła a Max znalazł pomiędzy jej szczątkami diament. Kropek tak jak i on bardzo ucieszyli się z tej niespodzianki, poszli do brunatnego szczura Orzeszka i wymienili się diamentem za pełny wypas jedzenia, zanim odebrali swój wymienny towar poszli do Puszka i Mruczka prosząc ich o pomoc w wygonieniu psów z starych ruin które mogły by być ich nowym przytulniejszym domem, napewno było by tam mnóstwo korytarzy i pokoi a może będzie nawet taki nie naruszony pokój gdzie bedą mogli zamieszkać...? Puszek i Mruczek zgodzili się lecz zabrali ze sobą większego, silniejszego i szybszego od ich wszystkich kota, gdy wykrzyczeli imię ,,Rudy'' zza krzaków wyłonił się właśnie taki kot i był rudy, jak sama nazwa wskazuje. Puszek i Mruczek opowiedzieli mu o złotej kości, diamencie i o psach w ruinach, gdy już to wszystko usłyszał zgodził się i poszedł z innymi do starych ruin gdzie Puszek zaczął drażnić psy które pilnowały wejścia, szybko zdenerwowane zaczęły go gonić on zaś był od nich szybszy, goniły go do pobliskiego portu, Puszek wskoczył na statek a zanim wskoczyły na niego cztery biegnące psy, zrobiły na nim niezłe zamieszanie, gdy już zgubiły Puszka po ciągłym bieganiu na statku, wyskoczył z niego gdy już ruszył, lecz na szczęście psom nie udało się wyskoczyć i zostały na tym potężnym statku który miał ich dopiero wysadzić na drugiej stronie tej dość sporej rzeki.
Tymczasem gdy Rudy sprawdzał pokoje opuszczonych ruin znalazł jeszcze pare psów które zostały wyeksmitowanie z pomocą Mruczka w sposób złapania do schroniska. Po paru godzinach gdy nie było już tam żadnych psów, brunatny szczur Orzeszek przyniósł ich całe zapasy dzięki pomocy białych myszek, zapasy były od pieczonych indyków do sałatek z panierowanymi brokułami, widać było że zapasów starczy i dla kotów jak i dla nich.
Spiżarnie zrobili więc sobie w jak najzimniejszym pomieszczeniu i najniżej położonym by przechowywane w nim jedzenie nie popsuło się za szybko.
Jako pokój noclegowy koty wybrały trzeci od wejścia, zaś psy, drugi. W pierwszym pokoju był korytarz i przedpokój a w czwartym wspólny pokój, piąty, szósty i siódmy był wolny a ósmy był spiżarnią, i tak to zamieszkali w starych ruinach.

piątek, 12 lutego 2016

Milka Podróżnik cz2

Oto część druga opowiadania ,,Milka podróżnik".


-O nie! Już nie wyjdziemy! Co z nami będzie ?? -Powiedziała Milka.

-Przeżyjemy zobaczymy...- Odpowiedział Kajtek.
-Dobra, czyli, że my jedziemy na dół wbrew naszej woli potem Diagrin skacze i pożera nas w całości...? Przeżyjemy napewno..... - Burknął Pysio.
Przyjaciele zjeżdżali coraz to niżej aż nagle płyta zatrzymała się i zauważyli, że są uwięzieni w pustym pokoju.
Tymczasem Brytan zaczął niepokoić się o przyjaciół, niby było już ciemno, ale to nie zmieniało faktu że Milce,Pysiowi i Kajtkowi nie mogło się nic stać.
Pobiegł do lasu i szukał opuszczonego miasta, gdy je znalazł zobaczył dziurę w miejscu gdzie powinien być kamień, popatrzył w dół i zobaczył przyjaciół którzy już krzyczeli z radości, szybko podniósł długi skórzany pasek i wrzucił go do dziury by Milka mogła wejść po nim na górę, gdy już udało im się wejść, tak samo zrobił z Kajtkiem i Pysiem.
-No pięknie, pięknie... Czy wy nie rozumiecie że tutaj się nie chodzi? - Zapytał Brytan.
-My chcemy złapać Diagrina! Nie możemy pozwolić by przywłaszczył sobie błękitny klejnot...-Odpowiedziała Milka.
-Dobra, ale ja was więcej nie uratuje...      
-Powiedział, a potem poszedł w stronę miasta.
-No to teraz łapiemy Diagrina tak?- Uśmiechnął się Kajtek.
-Nie wytrzymam, przecież słyszałeś co powiedział Brytan... To niebezpieczne-Powiedział Pysio.
-A tego ten wąż cały czas nas obserwuje..-Dodała Milka.
Pysio pomyślał chwile wziął sznury przywiązał się do reszty  i powiedział:
-Diagrin to taki bojuch, nawet się pokazać
boi....
Pysio nie mówił tego od tak poprostu, Diagrin wyskoczył ze krzaków, był daleko, Kajtek zdążył wziąść Milke na plecy  Pysio zdążył uciec, biegli aż dobiegli do miasta, Diagrin tego nie zauważył, ślizgał się dalej po ulicy i chodniku. Milka już z oddali zobaczyła rudego setera i czarnego dobermana, Diagrin jednak miał tylko jedno w głowie. Co? Złapać Milkę, Kajtka i Pysia. Seter zrobił skok tuż przed nim, tymczasem doberman złapał Diagrina za jego długi ogon i w ten sposób go pokonali.
Potem przyjaciele powoli znowu poszli na lotnisko odprowadzeni przez ich nowych przyjaciół, dolecieli do polski i wrócili do domu, i tak historia się skończyła.

czwartek, 11 lutego 2016

Milka Podróżnik cz1.




Oto pierwszy kawałek opowiadania ,,Milka Podróżnik''.


W Polsce żyła raz sobie świnka morska , na imię miała Milka. Milka była długowłosą świnką, była szara, prawie cała szara tylko miała brązowe głowę i uszy, tak głowę i uszy miała brązowe. Milka miała przyjaciół, psa rasy shi-tzu, Kajtka i psa rasy beagle, Pysia. Kiedyś Kajtek, Pysio i Milka nudzili się, Pysio gapił się w okno, Kajtek leżał na brzuchu i patrzył w sufit, a Milka odpoczywała na dachu swojego domku w klatce, wkońcu Pysio nie wytrzymał i powiedział żeby zrobić sobie mały spacer, ostrożnie poszli na dwór i zmierzali w kierunku starych skrzyń, Kajtek wyczuł w skrzyniach pyszne kiełbaski, wszyscy weszli do środka po czym drzwi się zatrzasneły.To pułapka! Już koniec! Nie damy rady! - Wydzierała się Milka w niebogłosy.
-No i co teraz zrobimy, hmmm..? - Powiedział Pysio.
-Poczekamy zobaczymy - Odpowiedział niczym nie przejmując się Kajtek.
Pysio i Milka tylko położyli się na starych worach i zasneli.
Mijały godziny aż wkońcu uchyliła się pokrywa od skrzyni, wszyscy szybko schowali się do worka, ktoś go podniósł i położył worek na inne.
Przyjaciele powoli wypełzneli z wora i pobiegli w stronę okna, powspinali się po pudłach i wyszli. Na zewnątrz zobaczyli nie tylko dużo ludzi ale i psów, to napewno nie była Polska , nie było upału ale było cieplej niż w domu. Zwierzęta postanowiły zwiedzić okolicę i poszli w stronę polan, lasów i gór. Gdy szli zobaczyli wiele dziwnych i ciekawych zwierząt, wszystkie psy patrzyły się na nich jak sowy na myszy lecz przyjaciele postanowili się tym nie przejmować. Poszli w głąb wodospadów i lasów, słyszeli straszne i dziwne dźwięki, widać było że te miejsca nie były dość gościnnie przystosowane. Milka zobaczyła nagle przed sobą kamienne ruiny, zawołała resztę by zobaczyli te zaniedbane budowle. Zwierzęta weszli po mchowych schodach , mineli dwie duże wieże po czym zobaczyli mały murek, wskoczyli na niego i zauważyli , że pod nimi znajduje się opuszczona wioska, zeszli drugą parą schodów i zobaczyli przed sobą błękitny kawałek przezroczystego kamienia, Pysio powoli podniósł kamień , podniósł kawałek starego skórzanego paska i przywiązał kamień do pleców Milki. Gdy mieli już iść zobaczyli przed sobą wielkiego zielonego węża. Na początku ostrożnie się przywitali lecz wąż tylko popatrzył się na kamień i powiedział:
-To już wasz koniec....
Milka z przyjaciółmi zaczęła uciekać, Kajtek wybrał prostą drogę ucieczki zaś Pysio chwycił kamień i szybko uciekł z Milką do niego przyczepiną.  Wąż niby wąż powinien poruszać się wolno, lecz ten wyśliznął się jak najmocniej jak umiał i wyskoczył najdalej jak się da, chwycił za ogon Pysia, on zaś puścił Kamień z Milką która uciekła w głąb kamiennych domów za Kajtkiem a Pysio ugryzł węża po czym on odwinął się od niego i uciekł tak szybko że nikt nie mógł go dogonić, lecz co z kamieniem? Milka miała zamało czasu by wziąść go na plecy, więc poraniony wąż wziął go w zęby i poszedł w jeszcze głębszą i ciemniejszą część lasu.-No super, teraz wrócimy do domu z pustymi rękami...-Szeptał cichym głosem Pysio.
-No, no, mamy jeszcze dużo do zwiedzenia i sprawdzenia, tu jest tyle zakamarków że będziemy musieli zostać tu na dłużej.-Powiedział Kajtek.
-Tak, tak i zdobyć błękitny klejnot- Ucieszyła się Milka.
Po tej rozmowie wrócili w stronę miasta, na początku nie zobaczyli nic niepokojącego, ale potem wydawało im się że zielony wąż ich śledzi. Przyspieszyli tempo i wrócili do miasta.
Zobaczyli tam dużego czarnego psa, potem spytali:
-Dzień dobry chcieliśmy się spytać... Bo w takim starym lesie znaleźliśmy błękitny klejnot, gdy już go podnieśliśmy zobaczył nas jakiś zielony wąż... Zaczął nas gonić i go nam zabrał...-Powiedzieli.
-Nie wytrzymam... Skąd wy jesteście? Nie wiecie wogóle nic!-Odpowiedział
-No bo my się tu tak przypadkowo znaleźliśmy... Weszliśmy do skrzyni i jakoś...
-No to wam powiem tyle, ten błękitny klejnot to zwykły jakiś diamencik, ten wąż go kiedyś ukradł, nie wiem czemu wybrał sobie tak banalne do znalezienia miejsce żeby go schować... Ale to pewnie jakiś jego plan, nie wiem po co wam on.... Kawałek święcącej ziemi....-Powiedział pies.
-Chodź za nami psie rozejrzymy się tam!- Powiedziała Milka.
-No dobra.. I jestem Brytan, no na imię mam Brytan.... -Burknął
Poszli znowu powoli w stronę lasu, gdy doszli Brytan powiedział im ze zielony wąż ma na imię Diagrin i napewno ich teraz obserwuje, żeby móc zwrócić diament właścicielowi trzeba by było złapać Diagrina co wcale nie było takie proste, żeby go zchwytać naprawdę trzeba było by mieć sporo dobrych pomysłów.
Gdy przyjaciele odprowadzili Brytana do miasta robiło się ciemno, lecz to nie zmieniało faktu że z ciekawości wrócili do opuszczonego miasta, chcieli spróbować złapać Diagrina, ale nie wiedzieli, że jest to takie trudne. Gdy doszli, Kajtek ostrożnie zbliżył się do klejnotu, po czym cała reszta również do niego podeszła, zaczeli wpatrywać się w klejnot i w ten sposób nie zauważyli że podłoże z kamienia zaczyna się opuszczać.
C.D.N