piątek, 12 lutego 2016

Milka Podróżnik cz2

Oto część druga opowiadania ,,Milka podróżnik".


-O nie! Już nie wyjdziemy! Co z nami będzie ?? -Powiedziała Milka.

-Przeżyjemy zobaczymy...- Odpowiedział Kajtek.
-Dobra, czyli, że my jedziemy na dół wbrew naszej woli potem Diagrin skacze i pożera nas w całości...? Przeżyjemy napewno..... - Burknął Pysio.
Przyjaciele zjeżdżali coraz to niżej aż nagle płyta zatrzymała się i zauważyli, że są uwięzieni w pustym pokoju.
Tymczasem Brytan zaczął niepokoić się o przyjaciół, niby było już ciemno, ale to nie zmieniało faktu że Milce,Pysiowi i Kajtkowi nie mogło się nic stać.
Pobiegł do lasu i szukał opuszczonego miasta, gdy je znalazł zobaczył dziurę w miejscu gdzie powinien być kamień, popatrzył w dół i zobaczył przyjaciół którzy już krzyczeli z radości, szybko podniósł długi skórzany pasek i wrzucił go do dziury by Milka mogła wejść po nim na górę, gdy już udało im się wejść, tak samo zrobił z Kajtkiem i Pysiem.
-No pięknie, pięknie... Czy wy nie rozumiecie że tutaj się nie chodzi? - Zapytał Brytan.
-My chcemy złapać Diagrina! Nie możemy pozwolić by przywłaszczył sobie błękitny klejnot...-Odpowiedziała Milka.
-Dobra, ale ja was więcej nie uratuje...      
-Powiedział, a potem poszedł w stronę miasta.
-No to teraz łapiemy Diagrina tak?- Uśmiechnął się Kajtek.
-Nie wytrzymam, przecież słyszałeś co powiedział Brytan... To niebezpieczne-Powiedział Pysio.
-A tego ten wąż cały czas nas obserwuje..-Dodała Milka.
Pysio pomyślał chwile wziął sznury przywiązał się do reszty  i powiedział:
-Diagrin to taki bojuch, nawet się pokazać
boi....
Pysio nie mówił tego od tak poprostu, Diagrin wyskoczył ze krzaków, był daleko, Kajtek zdążył wziąść Milke na plecy  Pysio zdążył uciec, biegli aż dobiegli do miasta, Diagrin tego nie zauważył, ślizgał się dalej po ulicy i chodniku. Milka już z oddali zobaczyła rudego setera i czarnego dobermana, Diagrin jednak miał tylko jedno w głowie. Co? Złapać Milkę, Kajtka i Pysia. Seter zrobił skok tuż przed nim, tymczasem doberman złapał Diagrina za jego długi ogon i w ten sposób go pokonali.
Potem przyjaciele powoli znowu poszli na lotnisko odprowadzeni przez ich nowych przyjaciół, dolecieli do polski i wrócili do domu, i tak historia się skończyła.

2 komentarze: