czwartek, 11 lutego 2016

Milka Podróżnik cz1.




Oto pierwszy kawałek opowiadania ,,Milka Podróżnik''.


W Polsce żyła raz sobie świnka morska , na imię miała Milka. Milka była długowłosą świnką, była szara, prawie cała szara tylko miała brązowe głowę i uszy, tak głowę i uszy miała brązowe. Milka miała przyjaciół, psa rasy shi-tzu, Kajtka i psa rasy beagle, Pysia. Kiedyś Kajtek, Pysio i Milka nudzili się, Pysio gapił się w okno, Kajtek leżał na brzuchu i patrzył w sufit, a Milka odpoczywała na dachu swojego domku w klatce, wkońcu Pysio nie wytrzymał i powiedział żeby zrobić sobie mały spacer, ostrożnie poszli na dwór i zmierzali w kierunku starych skrzyń, Kajtek wyczuł w skrzyniach pyszne kiełbaski, wszyscy weszli do środka po czym drzwi się zatrzasneły.To pułapka! Już koniec! Nie damy rady! - Wydzierała się Milka w niebogłosy.
-No i co teraz zrobimy, hmmm..? - Powiedział Pysio.
-Poczekamy zobaczymy - Odpowiedział niczym nie przejmując się Kajtek.
Pysio i Milka tylko położyli się na starych worach i zasneli.
Mijały godziny aż wkońcu uchyliła się pokrywa od skrzyni, wszyscy szybko schowali się do worka, ktoś go podniósł i położył worek na inne.
Przyjaciele powoli wypełzneli z wora i pobiegli w stronę okna, powspinali się po pudłach i wyszli. Na zewnątrz zobaczyli nie tylko dużo ludzi ale i psów, to napewno nie była Polska , nie było upału ale było cieplej niż w domu. Zwierzęta postanowiły zwiedzić okolicę i poszli w stronę polan, lasów i gór. Gdy szli zobaczyli wiele dziwnych i ciekawych zwierząt, wszystkie psy patrzyły się na nich jak sowy na myszy lecz przyjaciele postanowili się tym nie przejmować. Poszli w głąb wodospadów i lasów, słyszeli straszne i dziwne dźwięki, widać było że te miejsca nie były dość gościnnie przystosowane. Milka zobaczyła nagle przed sobą kamienne ruiny, zawołała resztę by zobaczyli te zaniedbane budowle. Zwierzęta weszli po mchowych schodach , mineli dwie duże wieże po czym zobaczyli mały murek, wskoczyli na niego i zauważyli , że pod nimi znajduje się opuszczona wioska, zeszli drugą parą schodów i zobaczyli przed sobą błękitny kawałek przezroczystego kamienia, Pysio powoli podniósł kamień , podniósł kawałek starego skórzanego paska i przywiązał kamień do pleców Milki. Gdy mieli już iść zobaczyli przed sobą wielkiego zielonego węża. Na początku ostrożnie się przywitali lecz wąż tylko popatrzył się na kamień i powiedział:
-To już wasz koniec....
Milka z przyjaciółmi zaczęła uciekać, Kajtek wybrał prostą drogę ucieczki zaś Pysio chwycił kamień i szybko uciekł z Milką do niego przyczepiną.  Wąż niby wąż powinien poruszać się wolno, lecz ten wyśliznął się jak najmocniej jak umiał i wyskoczył najdalej jak się da, chwycił za ogon Pysia, on zaś puścił Kamień z Milką która uciekła w głąb kamiennych domów za Kajtkiem a Pysio ugryzł węża po czym on odwinął się od niego i uciekł tak szybko że nikt nie mógł go dogonić, lecz co z kamieniem? Milka miała zamało czasu by wziąść go na plecy, więc poraniony wąż wziął go w zęby i poszedł w jeszcze głębszą i ciemniejszą część lasu.-No super, teraz wrócimy do domu z pustymi rękami...-Szeptał cichym głosem Pysio.
-No, no, mamy jeszcze dużo do zwiedzenia i sprawdzenia, tu jest tyle zakamarków że będziemy musieli zostać tu na dłużej.-Powiedział Kajtek.
-Tak, tak i zdobyć błękitny klejnot- Ucieszyła się Milka.
Po tej rozmowie wrócili w stronę miasta, na początku nie zobaczyli nic niepokojącego, ale potem wydawało im się że zielony wąż ich śledzi. Przyspieszyli tempo i wrócili do miasta.
Zobaczyli tam dużego czarnego psa, potem spytali:
-Dzień dobry chcieliśmy się spytać... Bo w takim starym lesie znaleźliśmy błękitny klejnot, gdy już go podnieśliśmy zobaczył nas jakiś zielony wąż... Zaczął nas gonić i go nam zabrał...-Powiedzieli.
-Nie wytrzymam... Skąd wy jesteście? Nie wiecie wogóle nic!-Odpowiedział
-No bo my się tu tak przypadkowo znaleźliśmy... Weszliśmy do skrzyni i jakoś...
-No to wam powiem tyle, ten błękitny klejnot to zwykły jakiś diamencik, ten wąż go kiedyś ukradł, nie wiem czemu wybrał sobie tak banalne do znalezienia miejsce żeby go schować... Ale to pewnie jakiś jego plan, nie wiem po co wam on.... Kawałek święcącej ziemi....-Powiedział pies.
-Chodź za nami psie rozejrzymy się tam!- Powiedziała Milka.
-No dobra.. I jestem Brytan, no na imię mam Brytan.... -Burknął
Poszli znowu powoli w stronę lasu, gdy doszli Brytan powiedział im ze zielony wąż ma na imię Diagrin i napewno ich teraz obserwuje, żeby móc zwrócić diament właścicielowi trzeba by było złapać Diagrina co wcale nie było takie proste, żeby go zchwytać naprawdę trzeba było by mieć sporo dobrych pomysłów.
Gdy przyjaciele odprowadzili Brytana do miasta robiło się ciemno, lecz to nie zmieniało faktu że z ciekawości wrócili do opuszczonego miasta, chcieli spróbować złapać Diagrina, ale nie wiedzieli, że jest to takie trudne. Gdy doszli, Kajtek ostrożnie zbliżył się do klejnotu, po czym cała reszta również do niego podeszła, zaczeli wpatrywać się w klejnot i w ten sposób nie zauważyli że podłoże z kamienia zaczyna się opuszczać.
C.D.N

2 komentarze: